The Whole Ball Game – Pokonanie niewidomych punktów w reformie opieki zdrowotnej

W 1999 roku psychologowie Daniel Simons i Christopher Chabris opublikowali wyniki słynnego eksperymentu. Uczestnikom badania pokazano wideo, w którym dwie drużyny po trzy osoby każda, jedna ubrana na czarno, a druga w bieli, obracały się wokół siebie i przekazywały koszykówki kolegom z drużyny. Uczestnikom powiedziano, aby policzyli liczbę przebiegów wśród graczy w kolorze białym. Podczas wideo kobieta w kostiumie goryla przeszła przez ekran uderzając w klatkę piersiową, pozostając tam przez 5 sekund. Po zakończeniu wideo uczestnicy zostali zapytani, czy zauważyli coś niezwykłego. Konsekwentnie, około 50% nie zauważyło goryla.1 Ponieważ uczestnicy skupiali się tylko na karnetach białych drużyn, większość lub wszystkie z nich prawdopodobnie również brakowało innych elementów, które były dużo bardziej przyziemne niż goryl – na przykład czy czarny zespół wykonał więcej lub mniej podań niż biała drużyna i wzór lub strategia gry. Ale jeszcze bardziej uderzającym niż brakowało było opór uczestników, że mogli przegapić coś równie oczywistego jak goryl. Rzeczywiście, kiedy pokazano film po raz drugi, niektórzy twierdzili nawet, że eksperymentatorzy oszukiwali je i zastąpili inny film.
Ta skłonność do zatracania się w określonych bodźcach kosztem nie dostrzegania innych rzeczy, które są tuż przed oczami, została nazwana nieumyślną ślepotą. Umysł może zajmować się tylko tylu informacjami naraz. Kiedy skupiamy naszą uwagę w jednym kierunku, inne oczywiste bodźce mogą się nie rejestrować. Ta tendencja pomaga wyjaśnić, dlaczego, na przykład, prowadzenie samochodu podczas rozmowy za pomocą urządzenia głośnomówiącego nie jest bezpieczniejsze niż prowadzenie samochodu z telefonem komórkowym: niebezpieczeństwo leży w zajętości nie w rękach, ale w umyśle. Simons i Chabris nazywają odmowę uznania, że ktoś ma takie martwe punkty iluzją uwagi i zauważa: Myśl, że możemy patrzeć, ale nie widzimy, jest całkowicie niezgodna z tym, jak rozumiemy nasze własne umysły, a to błędne zrozumienie może prowadzić do nieostrożnych lub zbyt pewnych decyzji.
Pojęcie nieuważnej ślepoty ma szersze implikacje dla ludzkiego poznania pod względem granic naszej uwagi, siły naszych oczekiwań i naszej niechęci do kwestionowania naszych istniejących przekonań, kiedy otrzymujemy nowe informacje. Być może pomoże nam to zrozumieć ślepe punkty w naszej narodowej narracji dotyczącej opieki zdrowotnej i trudności w uznaniu ich istnienia.
Wszyscy wiedzą, że wydatki na opiekę zdrowotną zagrażają wypłacalności naszego kraju. Ale zamiast zmierzyć się z rzeczywistością, że wydawanie mniejszej kwoty oznaczać będzie mniejszą ilość czasu, przyjęliśmy bardziej obiecującą narrację: dążenie do tak zwanej opieki zdrowotnej o wysokiej wartości. Wartość w opiece zdrowotnej zależy jednak od tego, kto patrzy, gdzie patrzy i czego oczekuje.
Wartość narracji skutecznie dzieli pacjentów i lekarzy na osobne zespoły. Kiedy koncentrujemy się na lekarzach, tworzenie wartości oznacza łagodzenie nadużywania, zwiększanie wydajności i zapewnianie zachęt do świadczenia opieki opartej na dowodach. Kiedy koncentrujemy się na pacjentach, tworzenie wartości oznacza zwiększanie doświadczenia pacjentów, uhonorowanie koncentracji na pacjencie i dostarczanie wyników istotnych dla pacjentów. Obydwie koncepcje wartości brzmią obiecująco w izolacji, a zatem wzmacniają iluzję, że to podejście może sprawić, że nasz system opieki zdrowotnej będzie w sensie fiskalnym bez uszkadzania włosów na głowie pacjenta 2.
Ale pacjenci i lekarze są w rzeczywistości w tym samym zespole, a dynamika pacjenta i lekarza pozostaje centralnym punktem opieki medycznej, decyzji dotyczących wykorzystania zasobów i naszej zmieniającej się definicji jakości. Jeśli skupimy się na lekarzach i pacjentach oddzielnie, tracimy poczucie, że ich cele są zbieżne i czy pacjenci cenią sobie opiekę, jaką dowody wskazują, że jest to konieczne.
Zastanów się nad panem W., pacjentem, którego widziałem, kiedy byłam pracownikiem kliniki kardiologicznej, do której często przychodzili pacjenci szukający drugiej opinii. Zwykle tacy pacjenci dawali mi stertę zapisów opisujących poprzednią opiekę. Ale próbując zaspokoić ich oczekiwania dotyczące lepszej opieki, spotkałem się z częstym wyzwaniem: poprzedni kardiolog nie zrobił nic złego. Kiedy zapytałem pana W., dlaczego chce drugiej opinii, powiedział: Mój drugi kardiolog po prostu nie robi nic, aby powstrzymać mnie przed zawałem serca .
Kiedy rozmawialiśmy, stało się jasne, że został okaleczony przez martwienie się o ryzyko choroby serca. Przestał grać w hokeja i czuł się nieswojo, jadąc ciężarówką na duże odległości do pracy. Chociaż nie miał żadnych objawów, jego lęki nie były bezpodstawne. Miał nadwagę i miał słabo kontrolowane nadciśnienie, a jego dieta była przesiąknięta solą
[patrz też: endokrynolog kielce, gdynia psycholog, laryngolog ]
[przypisy: szpital jelenia góra rejestracja, kosmetyczka dla mężczyzn, megamed bełchatów ]